Przebrała się i po 15 min. dumny jak paw prowadził ją do auta. Zabierał
ją do krainy swojego dzieciństwa, chciał jej pokazać te wszystkie
miejsca… Miał tylko nadzieję, że jego rodzina wykaże się taką
akceptacją o jakiej zapewniał KIĘ.

Droga upłynęła spokojnie. I zatrzymali się przed sporym domkiem w stylu… eleganckim. KIA od razu pomyślała, że jego rodzice muszą być ludźmi z klasą i będzie jej do nich daleko. Po raz kolejny zastanowiła się dlaczego M. wybrał właśnie ją. Nie było na rozmyślania jednak więcej czasu, bo wysiadła z auta i szła z nim pod rękę.

Jego rodzice wyszli przed dom. Widziała ich z daleka. Chwyciła M. mocniej. No wdech wydech i jakoś da radę. M. na pewno ich uprzedził. A M. i owszem myślał o uprzedzaniu… nie chciał, żeby rodzice uprzedzili się do KII zanim ją poznają, więc pominął jej egzotyczną urodę i różnicę wieku…
Szli zatem w stronę rodziców, którzy stali oniemiali i na ich twarzach malował się mix nie zawsze pozytywnych emocji. KIA była przerażona. Bez słowa szła trzymając M. za rękę. Szła pół kroku za nim, ale i tak dotarła.
Stała na przeciwko ludzi, którzy patrzyli na nią jak na skrzyżowanie ufoludka z podrzędną aktorką porno…

- Mamo, tato to jest własnie KIA.
- KIA to są moi rodzice.
- Baaardzo mi miło poznać… państwa poznać. – Wydusiła KIA

- Mnie również – wydusiła mama, ale nie podała jej ręki ani nie pochyliła się w jej stronę.
- Miło?! Kochanie, Ty chyba zwariowałaś! Ja w tym cyrku udziału brał nie będę, a Ty M. jesteś żałosny.
Nie dość, że nie umiesz soie życia poukładać, tylko sypiasz z kim popadnie, to jeszcze opowiadasz nam jakieś brednie, ze kogoś znalazłeś i przychodzisz na spotkanie z nami z dziwką?! Tego jest absolutnie za wiele, nawet nie postarałeś się żeby była sensownie ubrana! Jak śmiesz przyprowadzać nam to do domu?! Co powiedzą sąsiedzi! …….

Wiele więcej KIA nie usłyszała bo biegła w kierunku furtki. Wiedziała, wiedziała, że tak będzie. Czemu dała się na to namówić… Tylko psuje jego życie. Ucieknie stąd ucieknie jak najszybciej. I jak najdalej. Poleci do domu i spędzi życie jak na osobę jej pokroju przystało a nie będzie wierzyć w jakieś bzdury o miłości od pierwszego wrażenia. Już nigdy Nigdy.
Pędziła przed siebie, przełykając łzy.

Kiedy KIA zawróciła i pobiegłą M. zamarł nie wierzył w to, co mówi jego własny ojciec. Miał ochotę go po prostu uderzyć. I z pewnością by to zrobił, gdyby nie konieczność gonienia KII. Stał przez kilka sekund nieruchomo po czym ruszył za nią.

Mama M. zrobiła się czerwona, uderzyła męża w ramię. I wysyczała: JEsteś beznadziejny. JAk mogłeś tak skrzywdzić to dziecko?! NAsze dziecko! A teraz porozmawiaj z nim i lepiej, żeby chciał zostać na noc!

I ruszyła biegiem za M. i KIĄ.
M. dogonił Kię, chwycił za rękę, ale się wyrwała:
- Zostaw! Przynoszę Ci tylko kłopoty. Zniszczę Ci życie. Zostaw. Znajdziesz mnóstwo takich jak ja.
- KIA proszę. Przepraszam. Błagam. Proszę. Nie wracajmy zostańmy tu i porozmawiajmy. Proszę daj mi szansę, ja Ci to jakoś wynagrodzę. Proszę wrócimy do domu. Nie będziesz już ani przez moment patrzyła na moich rodziców.
- No i mówiłam, że tak będzie. Powiedziałam temu durnemu ojcu, że teraz nie będziesz chciał nas widzieć.- Wtrąciła się mama M.
- Kia, przepraszam Cię za mojego męża, bardzo przepraszam. On nie myśli tylko mówi. Przepraszam, ale daj choć mi szansę. Bardzo chciałabym Cię poznać.-Kontynuowała.
- M. proszę idź porozmawiaj z ojcem. Możesz powiedzieć mu co tylko chcesz, ale poświęć mu chwilę proszę. Ja zaopiekuję się KIĄ.
- Tylko jeśli ta kobieta przestanie mi wiecznie uciekać. Proszę KIA zostań tu w tym miejscu z moją mamą dopóki nie wrócę. A potem zrobimy jak będziesz chciała, dobrze?
- Tak – wyszeptała KIA

Pełen obaw M. powoli oddalał się od KII i swojej mamy, usiłując wymyślić sposób na odwdzięczenie się ojcu pięknym za nadobne.

Mama M. stała natomiast przy KII, która bała się podnieść wzrok.
Mama M. ją przytuliła. KIA zamarła, ale po chwili emocje wygrały i zaczęła płakać.
- Spokojnie, Skarbie, spokojnie. Przepraszam Cię, za mojego męża. Nie mam żadnego usprawiedliwienia dla jego zachowania. Tyle czekaliśmy, żeby Cię poznać, żeby wiedzieć, kto uszczęśliwił M. i kto sprawił, że jego życie ma sens, a teraz uciekasz nam.
- Ale… widzi pani to zawsze tak jest. Wszyscy mają mnie za prostytutkę… Wiecznie psuję M. opinię. W pracy, na spotkaniach, nawet przed najbliższymi. Nigdy ludzie nie uwierzą, że ktoś taki jak on zakochał się w kimś takim jak ja. Nie pasuję do jego świata. Nic nie mogę mu zaoferować. Poznaliśmy się … przypadkiem, nie mam prawa tak mocno wpływać na jego życie…
- Kia… nigdy nie widziałam go tak szczęśliwego jak teraz. Jego życie ma cel. Opowiada o tym, co chce z Tobą zrobić, co pokazać, jaka jesteś cudowna. Myślę, że lubi mieć egzotyczną partnerkę i wszystkich zadziwiać. Do szału doprowadza go, kiedy ludzie oceniają  Cię na podstawie stereoptypów, ale bardzo bardzo zależy mu, żebyś się nie zmieniała.
Wiesz, że on zmienił dress code w firmie, żebyś ubierała się jak tylko zapragniesz i żeby nikt nie zwrócił Ci z tego powodu uwagi?
Uwierz mi, że on jes zakochany i mu zależy, nic nie może zrobić mu większej krzywdy niż Twoje odejście. Te dwa tygodnie, kiedy nie było  z Tobą kontaktu to był koszmar. On nie spał nie jadł i o niczym innym nie mówił i nie myślał jak o Tobie i o tym, co się mogło stać.
- A jak zniszczę mu karierę?
- Kia, karierę on już zrobił- daj mu szansę pożyć. Spełniać marzenia. Kochać. Tegu mu trzeba a nie kolejnych wysokooprocentowanych inwestycji.
- I jest pani gotowa tak po prostu mnie zaakceptować?
- Ja jestem gotowa Cię polubić, zaprzyjaźnić się z Tobą. Chcę Cię poznać. Jesteś partnerką mojego syna. Ja Cię akceptuję.
- A pani mąż?
- Mam nadzieję, że M. przemówił mu do rozsądku, a jak nie to przyjdzie mu spać w garażu, bo mam nadzieję, że jednak zostaniecie na noc.