Podsumowanie należałoby zacząć od odpowiedzi na pytanie- co z KIĄ?

Jej czas nie dobiegł końca. Prawdą jest, że od kiedy mam Pana jej historia prawie się nie rozwija, ale po co mam tworzyć bajkę skoro nią żyję? Sprawy codzienne zaprzątają mnie bardziej niż grafomańska fikcja.

Ale jej historia jest we mnie i kiedyś opiszę ją do końca.

W kolejny rok wchodzę z nieco inną pracą, własnym kątem, własnym czworonogiem i Nim. W tym roku spełniłam kilka marzeń:

wakacje za granicą, własne zwierzę, a nawet wspólne pójście na ślub, a nawet dwa.  Jest wiele rzeczy, które zrobiliśmy razem po raz pierwszy. I mam nadzieję, że mnóstwo przed nami.

Na pierwszym miejscu stawiam szczęście. Nasze szczęście. Szczęście moje i Pana. Cała reszta będzie się musiała dostosować. Nie będzie nikt za mnie żył, bo to są wybory na całe życie- całe moje życie. I niektórzy zdają się o tym zapominać.

Jeśli już ja i Pan zadecydujemy to nie będzie mocnych. Mam nadzieję tylko, że Pan da radę. Bo będzie burza z piorunami.

Ale ja w imię swojego wewnętrznego jestem na nią gotowa. Ale już wspominałam Panu, że gdyby wybrał normalną dziewczynę to by nie miał tych wszystkich problemów.

 

Ale nie miał by też Suni. Nie mógłby wymagać, żądać i zmuszać. Nikt nie przynosiłby mu obróżki w zębach i nie jęczał związany na łóżku: „daj”