Jest taka piosenka o ślubie, chyba H2O ale to nieistotne.

Często wybierana ponoć na pierwszy taniec- choć ciężko uwierzyć… to piosenka o kobiecie, która zostaje zmuszona do ślubu z facetem, którego nie kocha.

O ile w dzisiejszych czasach w naszej kulturze nie ma tego problemu, to jednak problem „wiezienia windą do nieba” przez rodzinę wydaje mi się baaardzo aktualny.

Najbliżsi ludzie widzą moje szczęście w określony sposób i wiedzą lepiej, więc za wszelką cenę chcą mnie przekonać a w najgorszym wypadku przymusić do ich sposobu działania. Ja nie muszę się zgadzać, ba nawet nie muszę udawać że mi się sposoba, a  wtedy już x lat im podziękuję.,

a co jak nie podziękuję, jak nie będę dumna i będę żałowała, że nie zrobiłam jak chciałam, to już się nie liczy, ważne, żeby mnie wywieźć, „windą do nieba”.