Jaka jest KIA

Jaka jest KIA

Podsumowanie należałoby zacząć od odpowiedzi na pytanie- co z KIĄ?

Jej czas nie dobiegł końca. Prawdą jest, że od kiedy mam Pana jej historia prawie się nie rozwija, ale po co mam tworzyć bajkę skoro nią żyję? Sprawy codzienne zaprzątają mnie bardziej niż grafomańska fikcja.

Ale jej historia jest we mnie i kiedyś opiszę ją do końca.

W kolejny rok wchodzę z nieco inną pracą, własnym kątem, własnym czworonogiem i Nim. W tym roku spełniłam kilka marzeń:

wakacje za granicą, własne zwierzę, a nawet wspólne pójście na ślub, a nawet dwa.  Jest wiele rzeczy, które zrobiliśmy razem po raz pierwszy. I mam nadzieję, że mnóstwo przed nami.

Na pierwszym miejscu stawiam szczęście. Nasze szczęście. Szczęście moje i Pana. Cała reszta będzie się musiała dostosować. Nie będzie nikt za mnie żył, bo to są wybory na całe życie- całe moje życie. I niektórzy zdają się o tym zapominać.

Jeśli już ja i Pan zadecydujemy to nie będzie mocnych. Mam nadzieję tylko, że Pan da radę. Bo będzie burza z piorunami.

Ale ja w imię swojego wewnętrznego jestem na nią gotowa. Ale już wspominałam Panu, że gdyby wybrał normalną dziewczynę to by nie miał tych wszystkich problemów.

 

Ale nie miał by też Suni. Nie mógłby wymagać, żądać i zmuszać. Nikt nie przynosiłby mu obróżki w zębach i nie jęczał związany na łóżku: „daj”

Kiedy poznajemy kogoś nowego opowiadamy mu o sobie. Ja też tak robię. I moja historia opowiadana z mojej perspektywy brzmi jak bajka. Jak to możliwe, że mi się udało? Jak udało mi się trafić na Pana? I skąd wiedziałam, że to On?

Instynkt Suni mnie nie zawiódł.

Ostatnio Pan mi roi prezenty niespodzianki. Dostałam kolczyki zielone i żółte kwiatki. W dwa różne dni :)

Magia. I mam marzenie o zamianie ról na tydzień, ale o tym innym razem.

Stoję u progu czegoś wielkiego i jak pomyślę, co przede mną to… się boję. Po prostu się boję, że oczekiwania innych ludzi mi to zniszczą. Może zrobimy to tak top secret? ale brak najbliższych byłby karą. Jestem twarda i zrobię to po swojemu! nawet więcej. Zrobię to po NASZEMU :)

 

I znów usłyszałam jeden z piękniejszych komplementów… „Brakowało mi Cię” To, że Pan zauważył… to trzeci prezent…

Zaczęło się chyba od wizyty młodszej mnie u nas. I mojego przekonania, że jest całkiem inna. I pogadanki, że jednak jest taka sama. Oczywiście tylko po części, ale ta część przedstawia mnie wcześniej- jaka część przedstawia mnie teraz?

Kompleksy posiadam od zawsze. Uwagi do wyglądu własnego mam niemałe. Przy Panu jakoś nieświadomie o nich zapomniałam… i bardzo bardzo mnie zaskoczyło jak wczoraj w najmniej oczekiwanym momencie wróciły. I taka właśnie się poczułam … najbrzydsza na świecie. W sekundę odżyło niskie poczucie wartości. Kotwica emocjonalna jakaś czy co?

Mam się już lepiej, choć wciąż marzę o ramionach Pana, żeby się w nich schować i poczuć pewniej.

Pocieszające jest to, że jestem pewniejsza siebie i mądrzejsza no i przy Panu zapomniałam jak to jest czuć się najgorszą.

„Oh yes I am wise
But it’s wisdom born of pain
Yes, I’ve paid the price
But look how much I gained
If I have to, I can do anything
I am strong (strong)
I am invincible (invincible)
I am woman”

Zrozumienie tej piosenki też chyba wymaga dojrzewania :)

I przygotowuję się na 2 tygodnie odpoczynku, a potem na nowe zobowiązanie. Mam nadzieję, że podołamy, bo odwrotu nie będzie.

Zmienili technologię blogów a niech im tam.

Obiecałam jakiś czas temu wywiad z Panem. Odpowiedzi nie wiem, czy będę mogła zamieścić, ale pytania mogę :)

Miło mi Pana widzieć. Nasi widzowie od dłuższego czasu zadają sobie wiele pytań dotyczących Pana wyglądu wewnętrznego oraz Pana kariery S-M .Proszę opowiedzieć nam o sobie i o Suni. Pana oczami.

1.  Co jest większym zobowiązaniem posiadanie Suni czy bycie w związku?

2. Co jest najtrudniej pogodzić w byciu Panem i Partnerem?

3. A co ma do tego wszystkiego trzecia strona, jaką jest przyjaźń?

4. Czy taka relacja ma jakieś zalety, czy coś jest dzięki niej łatwiejsze?

5. Najtrudniejsze w uderzeniu Suni jest…

6. Co jest największym sukcesem w Pana byciu Panem?

7. Po co Panu Sunia? Przecież to istota zależna i zdana na Pana, po co taki „bagaż”?

8. Co jest zaskakującego w relacji Pana z Sunią?

9. Ma Pan przed sobą jakiś cel, kolejny krok, w tresowaniu Suni?

10. Jakie są  najbardziej pamiętne chwile w życiu Pana?

Jest jeszcze milion pytań jakie chciałabym zadać mam nadzieję, że jeszcze będę miała okazję. Nie mogę się doczekać odpowiedzi …

Miał być wywiad z Panem, ale jakoś mam wreszcie ochotę opisać coś przyjemnego. Spałam dziś długo, bardzo długo, pozawijana w kołdrę.

Ale Pan musiał obudzić się wcześniej i dojrzeć, że jednak da się do mnie dobrać ;) Obudził mnie dotyk i ściągany ze mnie dół od piżamki. Potem bezczelnie Pan rozłożył moje nogi i zaczął mnie pieścić. Moje uczucia były niesamowite. Było mi błogo, dobrze. Z jednej strony oczy same mi się zamykały a z drugiej chciałam więcej i więcej. Gdzieś tam na dnie mojej głowy tliła się myśl, a jak się odwrócę i ułożę do snu to Pan przestanie… a tego bym nie chciała ;)
 
Nie minęło dużo czasu, gdy Pan uznał, że wystarczy drażnienia mnie i postanowił mnie wziąć… moje uczucia się nie zmieniły, wiłam się, przytulałam, lizałam Pana po rękach, ale nie byłam bojowa, raczej rozmarzona i grzeczna. Choć trzeba przyznać, że za wiele Panu z siebie nie dałam. Byłam nastawiona na czystą przyjemność. Potem Pan uznał, że obudziłam się na tyle by spełniać Jego zachcianki i zostałam zapytana, czy dam radę się wypiąć. Dałam radę, choć moje poranne ruchy były dość niezdarne.

W (chyba) mojej ulubionej pozycji byłam już w pełni obudzona i wiłam się i prężyłam….
Nie do końca zdobyłam to, co chciałam, ale poranek był… udany… baaaardzo udany

Pan mówi najpiękniejsze kompelmenty na świecie. Powinnam je spisywać, bo z czasem zapominam.

Ostatnio na wielkiej imprezie Pan wywija ze mną tanecznie na parkiecie. Jest mi dobrze, jestem Jego, jego cała uwaga jest skupiona na mnie, uśmiecha się do mnie :)
I mówi: "Gdybym Ci się wcześniej nie oświadczył, to zrobiłym to teraz :)" Cuuudowne. Chwila godna utrwalenia :)

Kochali się często, czasem łagodniej, czasem ostrzej, ale rzadko tak wprost w formie poważnej rozmowy rozmawiali o swoich fantazjach. Ona nie odważyłaby się powiedzieć mu o czym myśli, bo bała się, że zrobi to dla niej bez względu na to, czy będzie chciał czy nie.
Poza tym jak mogłaby… bała się go urazić. On natomiast miał przy niej grzeszne myśli bez przerwy, ale te które nawiedzały go od paru miesięcy były jednego typu. Wzmogły się, gdy ona z zafascynowaniem patrzyła na narzędzia tortur, gdy kiedyś zwiedzali zamek. Ale jak miałby jej o tym opowiedzieć? Popatrzy na niego jak na jakiegoś wariata sadystę i ucieknie. Przecież ona jest taka delikatna, sam się karcił za pomysły wiązania i uderzenia jej – skąd to się w nim brało?!

Nie zamierzał nawet poruszać tego tematu.
Któregoś dnia zauważył jak z wypiekami na twarzy przegląda coś na komputerze, coś czytała. Podszedł spytać co to takiego- pomysł obdarowania jej czymś co wzbudzało takie emocje wydała mu się kusząca.
- Co się tak spodobało mojej Miłości? spytał.
KIA podsoczyłą jak oparzona i natychmiast zamknęła klapę laptopa.
- Jak możesz mnie tak straszyć?! Wystraszyłeś mnie. Nie rób tak więcej.
Wstała i wtuliła się w niego. Zajęła go jakimiś bieżącymi sprawami. Ale on pozostał czujny. Coś chciała przed nim ukryć.

Nie wyglądała na kogoś, to został złapany np. na szukaniu prezentu dla swojego partnera (cdn.)

Wreszcie zbieram w jednym miejscu:

http://jakajestkia.blog.pl/kii-facet-pije-inaczej-opowiadanie,14383386,n


http://jakajestkia.blog.pl/100-opowie-o-kii,14822333,n


http://jakajestkia.blog.pl/101-opowie-o-kii-cig-dalszy,14830309,n


http://jakajestkia.blog.pl/156-opowie-o-kii,15426427,n


http://jakajestkia.blog.pl/156-opowie-o-kii-cz2,15426477,n


http://jakajestkia.blog.pl/165-opowie-o-kii,15525313,n


http://jakajestkia.blog.pl/166-opowiec-o-kii,15536568,n


http://jakajestkia.blog.pl/171-opowie-o-kiipowrt-pana,15546704,n


http://jakajestkia.blog.pl/173-opowie-o-kii,15564775,n


http://jakajestkia.blog.pl/175-opowie-o-kii,15572129,n


http://jakajestkia.blog.pl/178-opowie-o-kii,15582808,n


http://jakajestkia.blog.pl/181-opowie-o-kii,15588948,n


http://jakajestkia.blog.pl/182-opowie-o-kii-cz-2,15588974,n


http://jakajestkia.blog.pl/183-opowie-o-kii,15589866,n


http://jakajestkia.blog.pl/184-opowie-o-kii,15589874,n


http://jakajestkia.blog.pl/191-opowie-o-kii,15612652,n


http://jakajestkia.blog.pl/192-opowie-o-kii,15612663,n


http://jakajestkia.blog.pl/196-opowie-o-kii,15636390,n

http://jakajestkia.blog.pl/202-opowie-o-kii,15658349,n


http://jakajestkia.blog.pl/205-opowiesc-o-kii,15659476,n

Przebrała się i po 15 min. dumny jak paw prowadził ją do auta. Zabierał
ją do krainy swojego dzieciństwa, chciał jej pokazać te wszystkie
miejsca… Miał tylko nadzieję, że jego rodzina wykaże się taką
akceptacją o jakiej zapewniał KIĘ.

Droga upłynęła spokojnie. I zatrzymali się przed sporym domkiem w stylu… eleganckim. KIA od razu pomyślała, że jego rodzice muszą być ludźmi z klasą i będzie jej do nich daleko. Po raz kolejny zastanowiła się dlaczego M. wybrał właśnie ją. Nie było na rozmyślania jednak więcej czasu, bo wysiadła z auta i szła z nim pod rękę.

Jego rodzice wyszli przed dom. Widziała ich z daleka. Chwyciła M. mocniej. No wdech wydech i jakoś da radę. M. na pewno ich uprzedził. A M. i owszem myślał o uprzedzaniu… nie chciał, żeby rodzice uprzedzili się do KII zanim ją poznają, więc pominął jej egzotyczną urodę i różnicę wieku…
Szli zatem w stronę rodziców, którzy stali oniemiali i na ich twarzach malował się mix nie zawsze pozytywnych emocji. KIA była przerażona. Bez słowa szła trzymając M. za rękę. Szła pół kroku za nim, ale i tak dotarła.
Stała na przeciwko ludzi, którzy patrzyli na nią jak na skrzyżowanie ufoludka z podrzędną aktorką porno…

- Mamo, tato to jest własnie KIA.
- KIA to są moi rodzice.
- Baaardzo mi miło poznać… państwa poznać. – Wydusiła KIA

- Mnie również – wydusiła mama, ale nie podała jej ręki ani nie pochyliła się w jej stronę.
- Miło?! Kochanie, Ty chyba zwariowałaś! Ja w tym cyrku udziału brał nie będę, a Ty M. jesteś żałosny.
Nie dość, że nie umiesz soie życia poukładać, tylko sypiasz z kim popadnie, to jeszcze opowiadasz nam jakieś brednie, ze kogoś znalazłeś i przychodzisz na spotkanie z nami z dziwką?! Tego jest absolutnie za wiele, nawet nie postarałeś się żeby była sensownie ubrana! Jak śmiesz przyprowadzać nam to do domu?! Co powiedzą sąsiedzi! …….

Wiele więcej KIA nie usłyszała bo biegła w kierunku furtki. Wiedziała, wiedziała, że tak będzie. Czemu dała się na to namówić… Tylko psuje jego życie. Ucieknie stąd ucieknie jak najszybciej. I jak najdalej. Poleci do domu i spędzi życie jak na osobę jej pokroju przystało a nie będzie wierzyć w jakieś bzdury o miłości od pierwszego wrażenia. Już nigdy Nigdy.
Pędziła przed siebie, przełykając łzy.

Kiedy KIA zawróciła i pobiegłą M. zamarł nie wierzył w to, co mówi jego własny ojciec. Miał ochotę go po prostu uderzyć. I z pewnością by to zrobił, gdyby nie konieczność gonienia KII. Stał przez kilka sekund nieruchomo po czym ruszył za nią.

Mama M. zrobiła się czerwona, uderzyła męża w ramię. I wysyczała: JEsteś beznadziejny. JAk mogłeś tak skrzywdzić to dziecko?! NAsze dziecko! A teraz porozmawiaj z nim i lepiej, żeby chciał zostać na noc!

I ruszyła biegiem za M. i KIĄ.
M. dogonił Kię, chwycił za rękę, ale się wyrwała:
- Zostaw! Przynoszę Ci tylko kłopoty. Zniszczę Ci życie. Zostaw. Znajdziesz mnóstwo takich jak ja.
- KIA proszę. Przepraszam. Błagam. Proszę. Nie wracajmy zostańmy tu i porozmawiajmy. Proszę daj mi szansę, ja Ci to jakoś wynagrodzę. Proszę wrócimy do domu. Nie będziesz już ani przez moment patrzyła na moich rodziców.
- No i mówiłam, że tak będzie. Powiedziałam temu durnemu ojcu, że teraz nie będziesz chciał nas widzieć.- Wtrąciła się mama M.
- Kia, przepraszam Cię za mojego męża, bardzo przepraszam. On nie myśli tylko mówi. Przepraszam, ale daj choć mi szansę. Bardzo chciałabym Cię poznać.-Kontynuowała.
- M. proszę idź porozmawiaj z ojcem. Możesz powiedzieć mu co tylko chcesz, ale poświęć mu chwilę proszę. Ja zaopiekuję się KIĄ.
- Tylko jeśli ta kobieta przestanie mi wiecznie uciekać. Proszę KIA zostań tu w tym miejscu z moją mamą dopóki nie wrócę. A potem zrobimy jak będziesz chciała, dobrze?
- Tak – wyszeptała KIA

Pełen obaw M. powoli oddalał się od KII i swojej mamy, usiłując wymyślić sposób na odwdzięczenie się ojcu pięknym za nadobne.

Mama M. stała natomiast przy KII, która bała się podnieść wzrok.
Mama M. ją przytuliła. KIA zamarła, ale po chwili emocje wygrały i zaczęła płakać.
- Spokojnie, Skarbie, spokojnie. Przepraszam Cię, za mojego męża. Nie mam żadnego usprawiedliwienia dla jego zachowania. Tyle czekaliśmy, żeby Cię poznać, żeby wiedzieć, kto uszczęśliwił M. i kto sprawił, że jego życie ma sens, a teraz uciekasz nam.
- Ale… widzi pani to zawsze tak jest. Wszyscy mają mnie za prostytutkę… Wiecznie psuję M. opinię. W pracy, na spotkaniach, nawet przed najbliższymi. Nigdy ludzie nie uwierzą, że ktoś taki jak on zakochał się w kimś takim jak ja. Nie pasuję do jego świata. Nic nie mogę mu zaoferować. Poznaliśmy się … przypadkiem, nie mam prawa tak mocno wpływać na jego życie…
- Kia… nigdy nie widziałam go tak szczęśliwego jak teraz. Jego życie ma cel. Opowiada o tym, co chce z Tobą zrobić, co pokazać, jaka jesteś cudowna. Myślę, że lubi mieć egzotyczną partnerkę i wszystkich zadziwiać. Do szału doprowadza go, kiedy ludzie oceniają  Cię na podstawie stereoptypów, ale bardzo bardzo zależy mu, żebyś się nie zmieniała.
Wiesz, że on zmienił dress code w firmie, żebyś ubierała się jak tylko zapragniesz i żeby nikt nie zwrócił Ci z tego powodu uwagi?
Uwierz mi, że on jes zakochany i mu zależy, nic nie może zrobić mu większej krzywdy niż Twoje odejście. Te dwa tygodnie, kiedy nie było  z Tobą kontaktu to był koszmar. On nie spał nie jadł i o niczym innym nie mówił i nie myślał jak o Tobie i o tym, co się mogło stać.
- A jak zniszczę mu karierę?
- Kia, karierę on już zrobił- daj mu szansę pożyć. Spełniać marzenia. Kochać. Tegu mu trzeba a nie kolejnych wysokooprocentowanych inwestycji.
- I jest pani gotowa tak po prostu mnie zaakceptować?
- Ja jestem gotowa Cię polubić, zaprzyjaźnić się z Tobą. Chcę Cię poznać. Jesteś partnerką mojego syna. Ja Cię akceptuję.
- A pani mąż?
- Mam nadzieję, że M. przemówił mu do rozsądku, a jak nie to przyjdzie mu spać w garażu, bo mam nadzieję, że jednak zostaniecie na noc.

Dobrze, że poznałam to pojęcie… przyda się.

Pakował swoje rzeczy, a ona cała w nerwach zbierała się, żeby mu to wyjaśnić. Żadnych niedomówień. W takich sytuacjach nie można sobie pozwolić na niedomówienia. Bo potem okaże się, że on nie widzi w tym nic złego i że nie wiedział, że ona się nie zgadza.
Zatem już za chwilę na spokojnie. Z odwagą patrząc mu w oczy wyłoży mu zasady. Wierzyła, że on popatrzy i stwierdzi: "ale kotku, to oczywiste", a jeśli nie, jeśli będzie miał inne zdanie? Powie, że nie rozumie dlaczego i po co, że to jakieś dziwne wymysły, czy ma jakieś argumenty … nie ma po prostu tak czuje…
Albo jeszcze inaczej będzie szczegółowo się dopytywał, a co to znaczy, jeśli będą, a co to znaczy dotykać, czy jak … i tu nastąpi seria słów wbijających szpilki w jej serce. Ale ona będzie twarda. Konkrety tylko konkrety.
Jeśli okaże się niewart to kłamstwo ma krótkie nogi… A życie nauczyło ją radzić sobie i nie zająknie się.

Dobrze wiedziała, że potem dyskusje już nie będą miały sensu, bo jak on powie, że nie wiedział, albo opowie jej ze szczegółami a ona stojąc dumnie wyprostowana patrząc mu  odważnie w oczy w środku będzie się kuliła coraz bardziej i będzie pragnęła zniknąć, to co wtedy.

A jak już będzie po i ona nie da rady nie będzie umiała, będzie potrzebowała czasu, żeby uwierzyć, żeby poczuć.

Kto nie ryzykuje, ten nie ma. Wierzyła, że on wie czym i o co gra, wierzyła, że jej własna duma jej nie zawiedzie.

Wiedziała, że podejdzie i jasno wyjaśni. I nie będzie płakała. Ona nie płacze.

Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2017 Jaka jest KIA Design by SRS Solutions

  • RSS